Info
About me.
Moje rowery
Wykres roczny
Archiwum bloga
- 2010, Grudzień15 - 29
- 2010, Listopad16 - 14
- 2010, Październik12 - 10
- 2010, Wrzesień8 - 0
- 2010, Sierpień21 - 0
- 2010, Lipiec18 - 10
- 2010, Czerwiec14 - 5
- 2010, Maj14 - 0
- 2010, Kwiecień6 - 0
- 2010, Marzec1 - 0
- 2010, Luty1 - 0
- 2010, Styczeń1 - 0
- 2009, Lipiec2 - 0
- 2009, Czerwiec1 - 0
- 2009, Maj1 - 0
- 2005, Lipiec5 - 0
- 2004, Lipiec5 - 0
- 2004, Kwiecień1 - 0
- 2003, Czerwiec1 - 0
Przejechane:
25.53 km
2.18 km offroad
01:14 h
20.70 km/h:
Max speed:33.17 km/h
Temperaturka:-9.0
HR max:- (-%)
HR avg:- (-%)
Podjazdy:116 m
Kalorie:- kcal
Rower:Giant XTC
Biznesowo - segregatorowo:/
Czwartek, 30 grudnia 2010 · dodano: 31.12.2010 | Komentarze 0
Mamuśka zapomniała zawieźć do rudy dwóch segregatorów, więc zawieźć musiałem je ja - oczywiście na rowerze, bo jakby inaczej.Duuuży plecak ( skromne 75l ), segregatory do środka, każdy z nich ważył z 3.5-4kg i w droge.
Kołysało mną bardzo ciekawie, a właściwie to nieciekawie, bo było to trochę niebezpieczne, jadąc po śliskiej drodze:/, co zrobić:P
Po rudzie, gdy odstawiłem "przesyłke" na miejsce, zrobiło mi się tak lekko, że postanowiłem jeszcze pokręcić, i wracając pojechałem przez dwustronne stawy w strone Legnickiej, myk przez Makoszowy, Janek, nastepnie Piłsudkiego i na łosiedle celem papierosa ( jednego z ostatnich w tym roku, bo postanownienie jest zacne - nowy rok: koniec z papierochami:D obu się udało.. ). Potem już spokojnie drogą i trochę chodnikami do domku.
Przejechane:
79.92 km
4.30 km offroad
03:46 h
21.22 km/h:
Max speed:43.87 km/h
Temperaturka:-7.0
HR max:- (-%)
HR avg:- (-%)
Podjazdy:395 m
Kalorie:- kcal
Rower:Giant XTC
Daleko przed siebie, gdzie mnie droga poniesie:)
Poniedziałek, 27 grudnia 2010 · dodano: 31.12.2010 | Komentarze 0
Dalej nie doczekałem się tylniej obudowy do telefonu, więc kolejny trip bez zdjęć, a szkoda - bo widoczki fajne były:/Wyjście z domu przed 6.00 ( obudziłem się wyspany po 5h snu, a to dziwne w moim przypadku:P ). Nie wiedziałem gdzie jechać, więc kierunek na Makoszowy, potem Przyszowice, wjazd na 44kę, i jazda w strone Mikołowa. W Śmiłowicach zjechałem na jakąś boczną dróżkę, i zacząłem się przedzierać przez ośnieżone zadupie:].
Dojechałem po chwili do drogi 927, następnie kawałek przejechałem 81-ką i zjechałem na centrum w Łaziskach Górnych ( z tego co pamietam, tam mieszka poprzednia właścicielka mojego auta ). Chwilka odpoczynku, cigaret pauza, herbatka z termosika i w drogę.
Z Łazisk kolejnymi zadupiami w końcu dojechałem do bardziej "ucywilizowanej" drogi Św. Wawrzyńca, dojazd do ronda i miałem wybór na Gliwicką, albo cisnąć dalej - pocisnąłem dalej, gdyż siły dopisywały:)
Dojazd do ul. Wolności i wbitka na droge 925. Przez miejscowość o nazwie Bełk, dojechałem do Stanowic, gdzie odbiłem na droge nr. 924 i pojechałem w kierunku Czerionki-Leszczyny. Pomimo, że jechałem tą drogą pierwszy raz, to jechałem "na czuja" i jechało mi się bardzo dobrze. Droga prowadziła mnie całkiem ładnie i jakoś specjalnie nie przejmowałem się tym gdzie moge wyjechać:]. Z 924-ki zjechałem na Knurów, a z Knurowa myknąłem moją stałą trasą ( kółeczko Knurowskie ) w strone Gliwic. Przejazd przez centrum i już w strone domku, zaglądając na pobliską haudę, gdyż mnie tam już dawno nie było.
Wszystko pięknie ładnie, oznak zmęczenie praktycznie brak ( jechałem bez śniadania, więc sądziłem, że będę musiał po drodze zakupić jakąś strawę, a tu psikus ). Jechało mi się naprawdę dobrze, pomimo obecności zimy, śniegu, gdzieniegdzie lodu oraz porąbanych kierowców:).
Temperaturka całkiem ok, z wyjątkiem wyjścia z domu, było na termometrze -13 no i troszku ciemno, więc na początku jazda z łoświetleniem. Do tego sprawdzałem nową odzież termoaktywną, którą Pan z białą brodą zostawił mi pod drzewkiem. Spisała się rewelacyjnie - jedyne co mi zmarzo to paliczki u nóżek, ale to już standard i nie ma na to chyba złotego środka:P.
Chyba zaczę jeździć "przed siebie" bez żadnego planu, bo takie tripy jak na razie się sprawdzają:)
Gooood day.
Kategoria: Szosa, Poznawanie nowych okolic, 75-100km
Przejechane:
19.21 km
0.00 km offroad
00:49 h
23.52 km/h:
Max speed:37.00 km/h
Temperaturka:-
HR max:- (-%)
HR avg:- (-%)
Podjazdy: 50 m
Kalorie:- kcal
Rower:Giant XTC
Kółeczko
Środa, 22 grudnia 2010 · dodano: 31.12.2010 | Komentarze 0
Kółeczko na kraka do glajwic i z powrotem. W sumie nic ciekawego - byle tylko pokręcić:)Przejechane:
8.67 km
0.00 km offroad
00:24 h
21.67 km/h:
Max speed:32.43 km/h
Temperaturka:-
HR max:- (-%)
HR avg:- (-%)
Podjazdy: 63 m
Kalorie:- kcal
Rower:Giant XTC
Centrum.
Poniedziałek, 20 grudnia 2010 · dodano: 31.12.2010 | Komentarze 0
Zamiast z buta to na rowerku na pocztę, do US i bardzo krótko po mieście:PPrzejechane:
56.82 km
0.00 km offroad
02:43 h
20.92 km/h:
Max speed:46.07 km/h
Temperaturka:0.4
HR max:- (-%)
HR avg:- (-%)
Podjazdy:175 m
Kalorie:- kcal
Rower:Giant XTC
Śnieżna masakra part 12 - na zajęcia (zaległe)
Niedziela, 19 grudnia 2010 · dodano: 21.12.2010 | Komentarze 0
Ostatnie wykłady w tym roku, więc zdecydowałem się na rowerek.Wykłady miałem na 8.00, więc myśl była prosta - wyjazd koło 6.30, żeby się nie spóźnić.
Gówienko z tego wyszło, gdyż zaspałem:], i wyjechałem dopiero o 7.15.
Myślałem, że z rana będzie mroziło, ale okazało się, że było jednak w okolicach temperatury neutralnej, czyli 0st. C.
Szybkie zebranie się ( bez śniadania, bo jakby inaczej:/ ), i bzium standardową trasą w stronę szkoły.
Do Rudy Śl. dojechełem dość szybko, bo drogi były ok.
Przebitka przez Rudę w strone panewnickiego lasu ( pomyślałem sobie, że skoro jest "tak ciepło", to las będzie przejezdny ). I to był błąd. Trzeba było jechać drogami, a nie pchać się w "dzicz":]. W lesie straciłem prawie 20min, może i śniegu nie było jakoś niewiarygodnie dużo, ale wszechobecne dziury i wertepy terenowe spowodowały, że ledwo się kulałem.
Z lasu wyjazd na Stare Panewniki i już śpiesząc się ile wlezie ( na tyle na ile pozwoliły warunki na drogach oczywiście, a były one dobre jak już wspomniałem :) ), pocisnąłem do szkoły.
Szybkie odstawienie rowerka do szatni, a tam kobita: "w zimie na rowerze?" i CYTYJE: "POGIEŁO PANA!?!?" ( kobita miala z 60 wiosen jak nie więcej, więc słownictwo mnie troszke zdziwiło :P )
"A kto to później powyciera jak wszystko skapie?". Odpowiedź była prosta :"JA!":)
I polazłem na te zajęcia, na które wcale już mi się iść nie chciało, spóżniony dobre 25 minut.
Wchodze na wykład, kłaniam się nisko i mówie "przepraszam za spóźnienie, ale zakopałem się w lesie", na to wykładowca: "Autem się Pan zakopał w tym lesie?" ja: "Nie, rowerem" ( z promiennym uśmiechem na twarzy odpowiedziałem :). Wykładowca: "POGIEŁO PANA?! ( no to już wiedziałem, że dzisiejszy dzień będzie ciekawy:D ) ja na to: "TAK! :D" ( w tym momencie wszyscy w brech, wykładowca i ja również:) ). Wykłady sobie minęły, zrobiła się późna godzina i trzeba było wracać do domku.
Ciemno wszędzie, głucho wszędzie, pomyślałem co to będzie.
I wsiadłszy na rower, pojechałem w strone domu, w sumie najpierw w stronę Mikołowa 81-ką. Aut sporo, na szczęście pobocze jest większe niż na innych tego typu drogach, więc dało się w miarę spokojnie, dobrym tempem jechać tym bardziej, że spadek terenu mi sprzyjał:).
Dokulałem się do Przyszowic i zjazd na Zabrze. Legnicka, Janek i już domek.
Ciepła herbata w dużym kubku x2, obiad i padłem na ryj:)
Przejechane:
37.42 km
12.18 km offroad
01:58 h
19.03 km/h:
Max speed:35.60 km/h
Temperaturka:-
HR max:- (-%)
HR avg:- (-%)
Podjazdy:100 m
Kalorie:- kcal
Rower:Giant XTC
Śnieżna masakra part 11 - kółeczko (zaległe)
Czwartek, 16 grudnia 2010 · dodano: 21.12.2010 | Komentarze 0
Dawno nie jeżdżone kółeczko przez Gliwice i Szałsze, więc był to dobry pomysł wypad w zimowej scenerii:]Standardową trasą, bez udziwnień.
Cigaretek pod radiostacją, potem już w strone Szałszy niestety 78-ką, a ruch spory. Na szczęście obyło się bez żadnych incydentów drogowych.
Troszku terenu przejechane w okolicach haudy i za Szałszą, generalnie masakra, mokry śnieg lepił się do wszystkiego. Kilka gleb, na szczeście niegroźnych bo w śnieżek:)
Kolce w tylniej oponie zaczynają się powoli zużywać, przez jeżdżenie po asfalcie:P
Przejechane:
21.31 km
0.00 km offroad
01:05 h
19.67 km/h:
Max speed:37.70 km/h
Temperaturka:-
HR max:- (-%)
HR avg:- (-%)
Podjazdy: 97 m
Kalorie:- kcal
Rower:Giant XTC
Śnieżna masakra part 10 - miasto (zaległe)
Poniedziałek, 13 grudnia 2010 · dodano: 21.12.2010 | Komentarze 0
Wyjście, celem którego było sprawdzenie stanu dróg w mieście.Najpierw kierunek nowe rondo, potem na 3-go Maja, Monte Casino, Wolności i kierunek Zaborze, i powrót przez Fiołków, Korczoka, Pawliczka, znów Wolności, wjazd na Bytomską i podjazd na Hagera ( w zimie nie należący do przyjemnych:/ ). Następnie Mikulczycka i powrót do domku.
Kilka niebezpiecznych sytuacji na drodze spowodowanych głupotą kierowców, oklepanie jednego tico vel. "żelazka" bo mi kretyn zajechał drogę i ledwo co udało mi się zatrzymać.
Przejechane:
74.38 km
0.00 km offroad
03:48 h
19.57 km/h:
Max speed:42.40 km/h
Temperaturka:-7.0
HR max:- (-%)
HR avg:- (-%)
Podjazdy:212 m
Kalorie:- kcal
Rower:Giant XTC
Śnieżna masakra part 9 - Pławki (zaległe)
Sobota, 11 grudnia 2010 · dodano: 21.12.2010 | Komentarze 0
Po ostatnim wypadzie na Dzierżno Duże ( wtedy to miałem jechać w na Pławki, ale się nie udało:P ), stwierdziłem iż Pławki trzeba jeszcze w tym roku odwiedzić.Sobota powiedzmy że wolna, więc komu w drogę, temu kalosze.
Wyjazd około 7.00 rano ( z tego co pamiętam było ziiimno, ale obyło się bez extremum ), stałą trasą przez Gliwice skierowałem się na Pławniowice. Jechało się dość dobrze, pomimo braku śniadania ( oszczędność czasu:P ) drogi powiedzmy, że przejezdne chodniki również.
Za Gliwicami drogi już w gorszym stanie ( odwilż wtedy była, ale w nocy jednak trochę mroziło, więc ślizgawka ).
Na Pławkach zawitałem dość szybko, cigarecik, herbatka z termoska, looknięcie jak tam pozamarzana woda, dwa rogaliki z czekoladą i trzeba było się zbierać.
Z powrotem już nie chciało mi się jechać, jakaś dziwna niemoc, zapwene z braku konkretnego śniadania:].
Powrót tą samą drogą, bez udziwnień, więc ok:).
Zdjęć brak, bo mie się szkiełko w obudowie telefonu porysowało ( w sumie jedna, konkretna rysa:/ ), a z cyfrą jeździć nie będę, bo było by mi jej szkoda, w razie ewentualnej gleby.
Przejechane:
29.99 km
0.00 km offroad
01:17 h
23.37 km/h:
Max speed:46.50 km/h
Temperaturka:3.5
HR max:- (-%)
HR avg:- (-%)
Podjazdy:145 m
Kalorie:- kcal
Rower:Giant XTC
"Śnieżna masakra" part 8 - totalna odwilż
Środa, 8 grudnia 2010 · dodano: 08.12.2010 | Komentarze 2
Odwilży ciąg dalszy. Temperatura podskoczyła co prawda do 3.5 st. C na plusie, ale przez wszechobecną wodę z topnienia śniegów, oraz chlapę na drogach, aż się nie chce wychodzić z domu. Na rower to co innego :DUbrany znacznie lżej niż przy -10 st. C, wygramoliłem się z domu z rowerosem ( napędzik wczoraj wypucowałem :) ).
Najpierw musiałem jechać znowu do Rudy Śląskiej zawieźć i odebrać papiery, a potem do Urzędu Skarbowego tyż w Rudo Śluncko:]
Tak więc z Pionierów wyjazd na Kokota i jaha w długa. Dojechałem do 1-go Maja i w dóóóóół, ale bez przesady, bo jednak trochę ślisko ( opony z kolcami odstawiłem, i zawitały bez-kolczaste ).
Szybko do urzędu i powrót do domu przez Korczoka, kawałek Wolności. Pokręciłem chwilę po mieście objeżdżając łosiedle - i tak byłem cały przemoczony, więc co za różnica:] - i kierunek dom.
Przejechane:
32.50 km
0.00 km offroad
01:19 h
24.68 km/h:
Max speed:43.27 km/h
Temperaturka:0.3
HR max:- (-%)
HR avg:- (-%)
Podjazdy:114 m
Kalorie:- kcal
Rower:Giant XTC
Śnieżna masakra part 7 - jakby odwilż
Poniedziałek, 6 grudnia 2010 · dodano: 06.12.2010 | Komentarze 0
Dzisiaj musiałem jechać z papierami do Rudy Śląskiej więc pomimo tego, ze na dworze odwilż, wsiadłem na koło.Na drogach chlaaaaapa, blee, mokrość, wszędzie mokrość:/
Wracając z Rudy z zamiast jechać do domku zrobiłem jeszcze kółeczko na kraka w Gliwiach i z powrotem. Nie zatrzymywałem się nawet na cigareta, bo gdybym zsiadł na rowerka to pewnie by mnie z zimna wytrzepało nieźle - caaaały mokry:/
Średnia nawet ok, trochę cisnąłem, coby się ogrzać w domku:]
Przejechane:
54.88 km
12.19 km offroad
02:40 h
20.58 km/h:
Max speed:37.64 km/h
Temperaturka:-3.3
HR max:- (-%)
HR avg:- (-%)
Podjazdy: 80 m
Kalorie:- kcal
Rower:Giant XTC
Śnieżna masakra part 6
Niedziela, 5 grudnia 2010 · dodano: 05.12.2010 | Komentarze 4
Dzisiaj miałem ochotę jechać na Pławki, ale stwierdziłem, że lepiej pojechać na Dzierżno Duże.Wyjście z domostwa przed 13.00 i podobnie jak wczoraj jazda ulicami, bo śniegu z nieba dalej brak.
Do Dzierżna dotarłem w 1h 10min i średnia wyniosła około 23.3km/h.
Myślałem, że przy jeziorku droga będzie cała zawalona śniegiem, a tu "psikutas bez s", i droga idealnie uklupana przez jakieś maszynki, które dalej pracują w lesie.
Zatrzymałem się prawie tam gdzie ostatnio, ale do jeziorka nie zszedłem, gdyż nie chciałem mieć mokrych butków:P. Dobrze, że dzisiaj wziąłem sobie herbatke ( w sumie to mięta była, bo herbata się skończyła ), bo pomimo tego, iż nie było za zimno ( -3.3 st. C ), to jednak owa herbatka troszku mnie rozgrzała.
Zamiast wracać tą samą trasą, postanowiłem jechać przed siebie ładną dróżką leśna i miałem nadzieje, że wyjade gdzieś w okolicach Łabęd. Wyjechałem, ale na dośc spore pole ( zdjęcie robione podczas jazdy ) i wiatr zaczął oczywiście niemiłosiernie wiać. Dojechałem do zabudowań, a droga cała w chlapie, śniegu mnóstwo - taka "miła" odmiana od czystego asfalciku :]
Dojechałem w końcu do znaku "Gliwice" i wyjechałem w miejscu w którym nie spodziewałem się, że mogę wyjechać, a mianowicie na drodze, którą jeżdże na Pławki ( często też nią wracam ).
Zdziwienio-wkurw i zacząłem kręcic pod górkę:)
Dojechałem do ronda, a potem już kierowałem się na centrum Gliwic. Krótki postój przed PKP na kolejne dwa kubki herbaty, cigaretos i pojechałem w strone Zabrza.
Od BP za forum jechałem chodnikami, już mi się zbytnio nie śpieszyło:P
Traska:
Porównanie warunków na drodze rowerowen na Portowej w Gliwicach i asfaltu. Wybór był prosty:)

Ścieżka rowerowa na ul. Portowej w Gliwicach© MonK
Gigantos, a w tle Dzierżno Duże:

Gigantos a dalej Dzierżno Duże.© MonK
Śladzik:

Taki ładny śladzik zostawia mój tylny laciek :)© MonK
Z lasu wyjechałem wprost na spore pole ( wiatr dało sobie znać ) :

Po wyjechaniu z lasu oczom mym, ukazało sięprawie bezkresne białe pole.© MonK
Kategoria: 50-75km, Poznawanie nowych okolic, Szosa, Teren
Przejechane:
20.36 km
4.51 km offroad
01:02 h
19.70 km/h:
Max speed:32.26 km/h
Temperaturka:-10.0
HR max:- (-%)
HR avg:- (-%)
Podjazdy: 54 m
Kalorie:- kcal
Rower:Giant XTC
Śnieżna masakra part 5
Sobota, 4 grudnia 2010 · dodano: 04.12.2010 | Komentarze 0
Wyjście z domku dopiero o 19.00 - wcześniej nie mogłem się zebrać, a szkoda bo pogoda była jak najbardziej odpowiednia i może dystans byłby większy.Dzisiaj postanowiłem zrobić sobie kółeczko na kraka w Gliwicach i z powrote czyli trasę, którą nie jechałem chyba od sierpnia.
Dla odmiany dzisiaj zamiast jazdy chodnikami, jazda asfatem i musze przyznać, iż był to strzał w przysłowiową "dziesiątkę€". Od wczoraj nie sypało śniegiem, więc drogi w dobrym stanie, tylko przy krawędziach chlapa, ciapa i w ogóle ble, w która dwa razy zostałem przez przejeżdżające auta niestety zepchnięty, a raz nawet musiałem się zatrzymać, bo zrobiło się groźnie:/
Do kraka średnia - i tu się konkretnie zdziwiłem, bo ponad 26km/h, za to od kraka do domu średnia spadła, bo stwierdziłem, że nie ma co się napinać i od zajezdni jechałem chodnikami, bo jednak kierowcom odwaliła kita jak śnieg nie pada więc myślą, że jest sucho i mogą popier....ć nie zważając na cokolwiek, ani kogokolwiek..
Cigaret pauza pod domitem i do domku na herbatkę.
Temperaturka -10.0 st. C podczas jazdy, na postoju spadła do -9.4 st. C :], ale jechało się nawet przyjemnie, oprócz tego "sopla" na ryju, który wybienie mnie wkurzał, jednak gdyby nie mój "brodacz" to by mnie nieźle wypizgało, dlatego też, maskę odkładam na temperaturę od -12.5 do ... :)
Dziękuję sobie dzisiaj, że lat temu x zakupiłem tego "laćka" :)

Oponka dawała dzisiaj rade na asfalcie© MonK
Św. Mikołaj, ekhm św. MonK :] :

Św. Mikołaj w mojej wersji :)© MonK
Na kraku już choinka:

Choinka na Pl. Krakowskim w Gliwicach© MonK
Pod Domitem:

"... bunkrów nie ma.." a jedak są:P© MonK
Dzieciarnia jużnie chadza na boisko, bo raz za zimno, dwa nie ma im kto tego odśnieżyć:P

Zasypane boisko pod DMiT w Zabrzu© MonK
Przejechane:
15.48 km
15.48 km offroad
01:14 h
12.55 km/h:
Max speed:25.17 km/h
Temperaturka:-4.0
HR max:- (-%)
HR avg:- (-%)
Podjazdy: 63 m
Kalorie:- kcal
Rower:Giant XTC
Śnieżna masakra part 4
Piątek, 3 grudnia 2010 · dodano: 03.12.2010 | Komentarze 2
Dziś plan był prosty - rower :)Wyjście z domu się przeciągało, bo na dworze zaczęło sypać śniegiem.
W końcu wylazłem, ale sypać nie przestało i tak sobie jechałem przez chyba 4km ze śniegiem w morde:]
Krótko bo krótko, ale pojeżdżone.
"Szybki" śmig do "za bravo", chodnikami tak jak wczoraj - a chodniki przez śniegową zadymę mało przejezdne, więc i średnia całkiem w dół:P. Przedarłszy się przez centrum dojechałem do celu przez hmm 500m terenu, a tam jeszcze gorzej niż na chodnikach ( widać na zdjęciu ). Śnieg minimalnie to był prawie do tylnej zmieniarki, a gdzie niegdzie znaaaacznie więcej.
Cigaret pauza i w drugą stronę, podjeżdżając jeszcze do marketu.
Takie dzisiaj miałem warunki do jazdy :]

A śniegu coraz więcej© MonK
A tak wyglądają drogi w Zabrzu, więc dalej jazda chodnikami:

Skrzyżowanie ul. Wolności i Gen. "de Gola"© MonK
Przejechane:
34.25 km
28.42 km offroad
02:24 h
14.27 km/h:
Max speed:40.41 km/h
Temperaturka:-3.5
HR max:- (-%)
HR avg:- (-%)
Podjazdy:147 m
Kalorie:- kcal
Rower:Giant XTC
Śnieżna masakra part 3 + testy
Czwartek, 2 grudnia 2010 · dodano: 02.12.2010 | Komentarze 4
Dzisiaj przyszedł czas na przetestowanie wczoraj zakolcowanych opon.Wyjście z domu około 11.15.
Bałem się trochę, że złapie na asfalcie pane, ale nic z tych rzeczy ( przynajmniej na razie :] )
Generalnie omijałem szerokim łukiem wszystkie drogi - tam gdzie był w miarę dostępny chodnik to nim jechałem, aczkolwiek na chodnikach to prawie jak w terenie z taką różnica, że czasami jest wydeptane, tak więc dzisiaj kilometry przejechane po chodnikach zaliczam jako kilometry terenowe, bo łatwo wcale nie było..
Dzisiaj przy okazji chciałem też przetestować wczoraj odebrane z poczty zimowe ciuszki, czyli spodnie, mycke pod kask ( niestety nie windstopper.. ), koszulke termoaktywną z długim rękawem i ochraniacze na buty.
Wszystkie ciuchy zdały egzamin na 5, z wyjątkiem ochraniaczy. Mianowicie, te które ja kupiłem mają z przodu taką jakby wstawke z mocjeniszego materiału, który przy brnięciu w śniegu i walnięciu w spd'ka się rozcięła:/, cóż trzeba bardziej uważać.
Co do opon, to na początku chciałem je trochę wyczuć. Tylnia bez problemu "gryzła" śnieg, lód oraz asfalt, ale z przednią pojawił się kłopot w postaci za małej ilości kolców, do tego w złych miejcach, czego skutniem była pierwsza w obecnym zimowym sezonie gleba na ulicy, na szczęście aut w pobliżu nie było ( przednie koło się uślizgneło na zalegającym pod śniegiem lodzie.. ). Pozbierałem się i dalej w drogę.
Pojechałem w stronę Rudy Ślaskiej i potem wbitka w teren celem dojechania do Legnickiej. Tam biaaaało i oczywiście droga nie przetarta:]. Krótki postój na podwójnych stawach i wbitka na Legnicką, potem Janek, Roosevelt'a, Piłsudkiego i Wolności w kierunku na Bravo. Następnie krótki przejazd asfaltem w stone Lasu Maciejowskiego i wbitka w teren. Spotkałem kumpele na koniu, takim żywym ihaaa ihaa ihaaahaa:]
Chwila pogawędki i dalej w drogę.
Las niby nieprzejezdny, ale droga ubita przez maszynki od ścinki drzew.
Jedna kłoda im została na drodze, bo się chyba maszynka spierniczyła:P
Bryk na łosiedle na herbate i potem już do rowerowego celem zakupienia łyżek do opon ( dzisiaj ostatnia sztuka mi się złamała :/ ), potem jeszcze po chlebos sztuk 3 i do domku.
Goooood day! :D
Przecieranie drogi:
![Ponowne przecieranie drogi:]](http://images.photo.bikestats.eu/zdjecie,600,145936,ponowne-przecieranie-drogi.jpg)
Ponowne przecieranie drogi:]© MonK
Zostawiłem coś po sobie:]

Śladzik na przecieranej dróżce© MonK
Postój w tuneliku:

Cigaret pauza w tuneliku, i oklupywanie śniegu© MonK
Ktoś przewidział, że aż tyle śniegu nasypie chyba:

"..a napis na ścianie głosił: koniec świata się rozpoczął.."© MonK
Zamarznięte podwóje stawy:

Zamarznięte podwójne stawy© MonK
Zdjęcie porównawcze, zrobione 9-go listopada, czyli nawet nie miesiąc temu:

Dwustronne stawy© MonK
I druga strona podwójnych stawów:

Podwójne stawy z drugiej strony, troszku zasypane śniegiem© MonK
Droga między stawami:

Droga pomiędzy podwójnymi stawami© MonK
Postój, celem zapięcia się przez krótki zjazdem.

Przez zjazdem w strone maciejowa trzeba było się pozapinać© MonK
Las Maciejowski, mimo że zasypany to przejezdny, z wyjątkiem tegoż miejsca:

Las Maciejowski, zasypane, ale przejezdny© MonK
Drzewka:

Drzeeeewka w lesie na maciejowie© MonK
Się zesrało i popsuło:P

Drzewo-wyrzynarka się popsuła© MonK
Napędzikowi dzisiaj się konkretnie oberwało:

Zimowy napędzik dawał rade© MonK
I na koniec, ta dzięki której dzisiaj była tylko jedna gleba:D

Zakolcowana opona zrobiła swoje ( niestety tylko tylna :P )© MonK
Przejechane:
0.00 km
0.00 km offroad
b/d. h
b/d. km/h:
Max speed:- km/h
Temperaturka:-
HR max:- (-%)
HR avg:- (-%)
Podjazdy:- m
Kalorie:- kcal
Rower:Giant XTC
Kolcowanie opon - tutorial
Środa, 1 grudnia 2010 · dodano: 01.12.2010 | Komentarze 17
Kolcowanie oponek zakończone - czy sukcesem to się okaże po pierwszej jeździe testowej ( muszę poczekać aż silikon wyschnie:P ),
Tak jak napisałem chyba 2 dni temu - miałem zrobić tutorial, toteż zrobiłem.
Potrzebne będą nam:
- wiertarka, lub wkrętarka z nasadką krzyżakową ( najlepiej z magnesem ),
- wiertło ( do metalu o średnicy fi 2mm ),
- śrubokręt na krzyżaka,
- klucz do wiertarki :],
- ostre nożyczki,
- silikon w tubce oraz pistolet do jego wyciskania,
- opony ( moje to stara Kenda 1.95 na przód, oraz Tioga Factory DH 2.3 na tył )
- blachowkręty ( ja kupiłem 3,5x13mm ),
- stara dętka sztuk 1,
- kilkanaście sztuk zipów ( długości 20-25cm )

Sprzęt potrzebny do kolcowania opon© MonK

Oponki, które będą kolcowane© MonK

Blachowkręty 3,5x13mm, porobią za kolce© MonK
Zaczynamy.
Step 1: "...ciach, ciach, ciach biegnij ile masz sił, i tak nie uciekniesz..."
Na początku, starą dętkę ciachamy na kwadratowe odcinki .
Następnie przecinamy wycięte kwadraciki na pół i robi nam się nagle 2x więcej łatek :D
Warto przeliczyć ile dokładnie łatek potrzebujemy.

Łatki do wkrętów ze starej dętki jak znalazł© MonK
Step 2: wiercenie
W oponie wiercimy otworki w klockach, tam gdzie mają się znajdować wkręty ( wkręty będziemy wkręcać od środka, ale o tym później :P ).
Step 3: wkręcanie
Nasze blachowkręty, wkręcamy na najmniejszych obrotach wiertarki bądź wkrętarki, co ważne PIONOWO W DÓŁ i OD ŚRODKA OPONY ;), coby nam kolec nie wyszedł z boku kolcka i żeby wychodził najlepiej DOKŁADNIE w jego środku.

Wkręty już w oponie© MonK

Oponki z wkrętami© MonK

Tylna oponka gotowa do przyjęcia dętki:P© MonK

Tylna oponka zakolcowana ( zoom )© MonK
Step 4: łatamy
Jak już wkręcimy wszystkie wkręty w przeznaczonych do tego miejscach, musimy trochę "umocować" kolce, więc łatki i silikon w dłoń i do dzieła.
Na każdą łatkę nakładamy silikon: lepiej za dużo, niż za mało.

Łatki z dętki z silikonem© MonK
Następnie kładziemy oponę na kolanach i czubkiem głowy przytrzymujemy jej wewnętrzną, drugą stronę, coby nam się nie poruszała.
Rozchylając oponę nakładamy łatkę z silikonem na łepek wkręta dociskamy, i rozprowadzamy klej pod łatką. ( czynność tę powtórzyć tyle razy ile mamy wkrętów w każdej z opon )

Łatka z silikonem już na swoim miejscu© MonK
Step 5: pompowanie
Jak już załatamy wszystkie wkręty, bierzemy dętkę - najlepiej starą, ale nie dziurawą - wkładamy w oponke, trochę pompujemy, zakładamy zipy celem przytrzymania dętki w oponie - najlepiej w jak najczęstszych odstępach, ale bez przesady - na jedną opone wystarczy 7 zipów.
Następnie pompujemy mooooocno.
Cel tego zabiegu jest chyba oczywisty - wszystkie łatki będą równo i w miarę mocno ( zależy to od siły napompowania dętki ) dociśnięte.

Przednia opona już gotowa:)© MonK

Zakolcowane oponki gotowe do suszenia silikonu© MonK
Odstawiamy w okolice kaloryfera obie opony, celem przyśpieszenia procesu wysychania silikonu i otwieramy piwko:]
Dziękuję za uwagę.
P.S. Jeszcze opon z kolcami nie testowałem, bo przed chwilą dopiero skończyłem się z nimi bawić.
Trzeba poczekać aż wychnał i śnieżyca na dworze minie...:/
Kategoria: Nie przypisana.

