<?xml version="1.0" encoding="utf-8"?>
<rss version="2.0" xmlns:trip="http://xc.bikestats.pl/tripModuleRSS/">
    <channel>
        <title>bikestats.pl MonK | Wycieczki | Rower jest wielce okej..</title>
        <description><![CDATA[MonK.bikestats.pl Rower jest wielce okej.. | Nowe wycieczki rowerowe]]></description>
        <link>http://MonK.bikestats.pl</link>
        <lastBuildDate>Mon, 15 Aug 2022 17:53:59 GMT</lastBuildDate>
        <generator>bikestats.pl</generator>
        <image>
            <url>http://st1.static.bikestats.pl/logo/bikestats-logo-ns_2x.png</url>
            <title>bikestats.pl logo</title>
            <link>http://www.bikestats.pl/</link>
            <description>Feed wygenerowany przez bikestats.pl</description>
        </image>
        <pubDate>Mon, 15 Aug 2022 17:53:59 GMT</pubDate>
        <item>
            <title>Biznesowo - segregatorowo:/</title>
            <link>http://MonK.bikestats.pl/418304,Biznesowo-segregatorowo.html</link>
            <description><![CDATA[Mamuśka zapomniała zawieźć do rudy dwóch segregatorów, więc zawieźć musiałem je ja - oczywiście na rowerze, bo jakby inaczej.<br />Duuuży plecak ( skromne 75l ), segregatory do środka, każdy z nich ważył z 3.5-4kg i w droge. <br />Kołysało mną bardzo ciekawie, a właściwie to nieciekawie, bo było to trochę niebezpieczne, jadąc po śliskiej drodze:/, co zrobić:P<br />Po rudzie, gdy odstawiłem "przesyłke" na miejsce, zrobiło mi się tak lekko, że postanowiłem jeszcze pokręcić, i wracając pojechałem przez dwustronne stawy w strone Legnickiej, myk przez Makoszowy, Janek, nastepnie Piłsudkiego i na łosiedle celem papierosa ( jednego z ostatnich w tym roku, bo postanownienie jest zacne - nowy rok: koniec z papierochami:D obu się udało.. ). Potem już spokojnie drogą i trochę chodnikami do domku.<br><strong>Data wpisu:</strong> 30.12.2010<br><strong>Wszystkie km:</strong> 25.53]]></description>
            <author>MonK</author>
            <pubDate>Fri, 31 Dec 2010 10:54:59 GMT</pubDate>
        <trip:date>2010-12-30</trip:date>
        <trip:distancetotal>25.53</trip:distancetotal>
        <trip:distanceoffroad>2.18</trip:distanceoffroad>
        <trip:timenet>01:14:00</trip:timenet>
        </item>
        <item>
            <title>Daleko przed siebie, gdzie mnie droga poniesie:)</title>
            <link>http://MonK.bikestats.pl/418300,Daleko-przed-siebie-gdzie-mnie-droga-poniesie.html</link>
            <description><![CDATA[Dalej nie doczekałem się tylniej obudowy do telefonu, więc kolejny trip bez zdjęć, a szkoda - bo widoczki fajne były:/<br />Wyjście z domu przed 6.00 ( obudziłem się wyspany po 5h snu, a to dziwne w moim przypadku:P ). Nie wiedziałem gdzie jechać, więc kierunek na Makoszowy, potem Przyszowice, wjazd na 44kę, i jazda w strone Mikołowa. W Śmiłowicach zjechałem na jakąś boczną dróżkę, i zacząłem się przedzierać przez ośnieżone zadupie:].<br />Dojechałem po chwili do drogi 927, następnie kawałek przejechałem 81-ką i zjechałem na centrum w Łaziskach Górnych ( z tego co pamietam, tam mieszka poprzednia właścicielka mojego auta ). Chwilka odpoczynku, cigaret pauza, herbatka z termosika i w drogę.<br />Z Łazisk kolejnymi zadupiami w końcu dojechałem do bardziej "ucywilizowanej" drogi Św. Wawrzyńca, dojazd do ronda i miałem wybór na Gliwicką, albo cisnąć dalej - pocisnąłem dalej, gdyż siły dopisywały:)<br />Dojazd do ul. Wolności i wbitka na droge 925. Przez miejscowość o nazwie Bełk, dojechałem do Stanowic, gdzie odbiłem na droge nr. 924 i pojechałem w kierunku Czerionki-Leszczyny. Pomimo, że jechałem tą drogą pierwszy raz, to jechałem "na czuja" i jechało mi się bardzo dobrze. Droga prowadziła mnie całkiem ładnie i jakoś specjalnie nie przejmowałem się tym gdzie moge wyjechać:]. Z 924-ki zjechałem na Knurów, a z Knurowa myknąłem moją stałą trasą ( kółeczko Knurowskie ) w strone Gliwic. Przejazd przez centrum i już w strone domku, zaglądając na pobliską haudę, gdyż mnie tam już dawno nie było.<br />Wszystko pięknie ładnie, oznak zmęczenie praktycznie brak ( jechałem bez śniadania, więc sądziłem, że będę musiał po drodze zakupić jakąś strawę, a tu psikus ). Jechało mi się naprawdę dobrze, pomimo obecności zimy, śniegu, gdzieniegdzie lodu oraz porąbanych kierowców:).<br />Temperaturka całkiem ok, z wyjątkiem wyjścia z domu, było na termometrze -13 no i troszku ciemno, więc na początku jazda z łoświetleniem. Do tego sprawdzałem nową odzież termoaktywną, którą Pan z białą brodą zostawił mi pod drzewkiem. Spisała się rewelacyjnie - jedyne co mi zmarzo to paliczki u nóżek, ale to już standard i nie ma na to chyba złotego środka:P.<br /><br />Chyba zaczę jeździć "przed siebie" bez żadnego planu, bo takie tripy jak na razie się sprawdzają:)<br /><br />Gooood day.<br><strong>Data wpisu:</strong> 27.12.2010<br><strong>Wszystkie km:</strong> 79.92]]></description>
            <author>MonK</author>
            <pubDate>Fri, 31 Dec 2010 10:35:07 GMT</pubDate>
        <trip:date>2010-12-27</trip:date>
        <trip:distancetotal>79.92</trip:distancetotal>
        <trip:distanceoffroad>4.3</trip:distanceoffroad>
        <trip:timenet>03:46:00</trip:timenet>
        </item>
        <item>
            <title>Kółeczko</title>
            <link>http://MonK.bikestats.pl/418288,Koleczko.html</link>
            <description><![CDATA[Kółeczko na kraka do glajwic i z powrotem. W sumie nic ciekawego - byle tylko pokręcić:)<br><strong>Data wpisu:</strong> 22.12.2010<br><strong>Wszystkie km:</strong> 19.21]]></description>
            <author>MonK</author>
            <pubDate>Fri, 31 Dec 2010 09:50:22 GMT</pubDate>
        <trip:date>2010-12-22</trip:date>
        <trip:distancetotal>19.21</trip:distancetotal>
        <trip:distanceoffroad>0</trip:distanceoffroad>
        <trip:timenet>00:49:00</trip:timenet>
        </item>
        <item>
            <title>Centrum.</title>
            <link>http://MonK.bikestats.pl/418287,Centrum.html</link>
            <description><![CDATA[Zamiast z buta to na rowerku na pocztę, do US i bardzo krótko po mieście:P<br><strong>Data wpisu:</strong> 20.12.2010<br><strong>Wszystkie km:</strong> 8.67]]></description>
            <author>MonK</author>
            <pubDate>Fri, 31 Dec 2010 09:43:07 GMT</pubDate>
        <trip:date>2010-12-20</trip:date>
        <trip:distancetotal>8.67</trip:distancetotal>
        <trip:distanceoffroad>0</trip:distanceoffroad>
        <trip:timenet>00:24:00</trip:timenet>
        </item>
        <item>
            <title>Śnieżna masakra part 12 - na zajęcia (zaległe)</title>
            <link>http://MonK.bikestats.pl/416720,Sniezna-masakra-part-12-na-zajecia-zalegle.html</link>
            <description><![CDATA[Ostatnie wykłady w tym roku, więc zdecydowałem się na rowerek.<br />Wykłady miałem na 8.00, więc myśl była prosta - wyjazd koło 6.30, żeby się nie spóźnić.<br />Gówienko z tego wyszło, gdyż zaspałem:], i wyjechałem dopiero o 7.15.<br />Myślałem, że z rana będzie mroziło, ale okazało się, że było jednak w okolicach temperatury neutralnej, czyli 0st. C.<br />Szybkie zebranie się ( bez śniadania, bo jakby inaczej:/ ), i bzium standardową trasą w stronę szkoły.<br />Do Rudy Śl. dojechełem dość szybko, bo drogi były ok.<br />Przebitka przez Rudę w strone panewnickiego lasu ( pomyślałem sobie, że skoro jest "tak ciepło", to las będzie przejezdny ). I to był błąd. Trzeba było jechać drogami, a nie pchać się w "dzicz":]. W lesie straciłem prawie 20min, może i śniegu nie było jakoś niewiarygodnie dużo, ale wszechobecne dziury i wertepy terenowe spowodowały, że ledwo się kulałem.<br />Z lasu wyjazd na Stare Panewniki i już śpiesząc się ile wlezie ( na tyle na ile pozwoliły warunki na drogach oczywiście, a były one dobre jak już wspomniałem :) ), pocisnąłem do szkoły.<br />Szybkie odstawienie rowerka do szatni, a tam kobita: "w zimie na rowerze?" i CYTYJE: "POGIEŁO PANA!?!?" ( kobita miala z 60 wiosen jak nie więcej, więc słownictwo mnie troszke zdziwiło :P )<br />"A kto to później powyciera jak wszystko skapie?". Odpowiedź była prosta :"JA!":)<br />I polazłem na te zajęcia, na które wcale już mi się iść nie chciało, spóżniony dobre 25 minut.<br />Wchodze na wykład, kłaniam się nisko i mówie "przepraszam za spóźnienie, ale zakopałem się w lesie", na to wykładowca: "Autem się Pan zakopał w tym lesie?" ja: "Nie, rowerem" ( z promiennym uśmiechem na twarzy odpowiedziałem :). Wykładowca: "POGIEŁO PANA?! ( no to już wiedziałem, że dzisiejszy dzień będzie ciekawy:D ) ja na to: "TAK! :D" ( w tym momencie wszyscy w brech, wykładowca i ja również:) ). Wykłady sobie minęły, zrobiła się późna godzina i trzeba było wracać do domku.<br />Ciemno wszędzie, głucho wszędzie, pomyślałem co to będzie.<br />I wsiadłszy na rower, pojechałem w strone domu, w sumie najpierw w stronę Mikołowa 81-ką. Aut sporo, na szczęście pobocze jest większe niż na innych tego typu drogach, więc dało się w miarę spokojnie, dobrym tempem jechać tym bardziej, że spadek terenu mi sprzyjał:).<br />Dokulałem się do Przyszowic i zjazd na Zabrze. Legnicka, Janek i już domek.<br />Ciepła herbata w dużym kubku x2, obiad i padłem na ryj:)<br><strong>Data wpisu:</strong> 19.12.2010<br><strong>Wszystkie km:</strong> 56.82]]></description>
            <author>MonK</author>
            <pubDate>Tue, 21 Dec 2010 09:02:46 GMT</pubDate>
        <trip:date>2010-12-19</trip:date>
        <trip:distancetotal>56.82</trip:distancetotal>
        <trip:distanceoffroad>0</trip:distanceoffroad>
        <trip:timenet>02:43:00</trip:timenet>
        </item>
        <item>
            <title>Śnieżna masakra part 11 - kółeczko (zaległe)</title>
            <link>http://MonK.bikestats.pl/416716,Sniezna-masakra-part-11-koleczko-zalegle.html</link>
            <description><![CDATA[Dawno nie jeżdżone kółeczko przez Gliwice i Szałsze, więc był to dobry pomysł wypad w zimowej scenerii:]<br />Standardową trasą, bez udziwnień.<br />Cigaretek pod radiostacją, potem już w strone Szałszy niestety 78-ką, a ruch spory. Na szczęście obyło się bez żadnych incydentów drogowych.<br />Troszku terenu przejechane w okolicach haudy i za Szałszą, generalnie masakra, mokry śnieg lepił się do wszystkiego. Kilka gleb, na szczeście niegroźnych bo w śnieżek:)<br />Kolce w tylniej oponie zaczynają się powoli zużywać, przez jeżdżenie po asfalcie:P<br><strong>Data wpisu:</strong> 16.12.2010<br><strong>Wszystkie km:</strong> 37.42]]></description>
            <author>MonK</author>
            <pubDate>Tue, 21 Dec 2010 08:15:15 GMT</pubDate>
        <trip:date>2010-12-16</trip:date>
        <trip:distancetotal>37.42</trip:distancetotal>
        <trip:distanceoffroad>12.18</trip:distanceoffroad>
        <trip:timenet>01:58:00</trip:timenet>
        </item>
        <item>
            <title>Śnieżna masakra part 10 - miasto (zaległe)</title>
            <link>http://MonK.bikestats.pl/416711,Sniezna-masakra-part-10-miasto-zalegle.html</link>
            <description><![CDATA[Wyjście, celem którego było sprawdzenie stanu dróg w mieście.<br />Najpierw kierunek nowe rondo, potem na 3-go Maja, Monte Casino, Wolności i kierunek Zaborze, i powrót przez Fiołków, Korczoka, Pawliczka, znów Wolności, wjazd na Bytomską i podjazd na Hagera ( w zimie nie należący do przyjemnych:/ ). Następnie Mikulczycka i powrót do domku.<br />Kilka niebezpiecznych sytuacji na drodze spowodowanych głupotą kierowców, oklepanie jednego tico vel. "żelazka" bo mi kretyn zajechał drogę i ledwo co udało mi się zatrzymać.<br><strong>Data wpisu:</strong> 13.12.2010<br><strong>Wszystkie km:</strong> 21.31]]></description>
            <author>MonK</author>
            <pubDate>Tue, 21 Dec 2010 07:55:52 GMT</pubDate>
        <trip:date>2010-12-13</trip:date>
        <trip:distancetotal>21.31</trip:distancetotal>
        <trip:distanceoffroad>0</trip:distanceoffroad>
        <trip:timenet>01:05:00</trip:timenet>
        </item>
        <item>
            <title>Śnieżna masakra part 9 - Pławki (zaległe)</title>
            <link>http://MonK.bikestats.pl/416710,Sniezna-masakra-part-9-Plawki-zalegle.html</link>
            <description><![CDATA[Po ostatnim wypadzie na Dzierżno Duże ( wtedy to miałem jechać w na Pławki, ale się nie udało:P ), stwierdziłem iż Pławki trzeba jeszcze w tym roku odwiedzić.<br />Sobota powiedzmy że wolna, więc komu w drogę, temu kalosze.<br />Wyjazd około 7.00 rano ( z tego co pamiętam było ziiimno, ale obyło się bez extremum ), stałą trasą przez Gliwice skierowałem się na Pławniowice. Jechało się dość dobrze, pomimo braku śniadania ( oszczędność czasu:P ) drogi powiedzmy, że przejezdne chodniki również. <br />Za Gliwicami drogi już w gorszym stanie ( odwilż wtedy była, ale w nocy jednak trochę mroziło, więc ślizgawka ).<br />Na Pławkach zawitałem dość szybko, cigarecik, herbatka z termoska, looknięcie jak tam pozamarzana woda, dwa rogaliki z czekoladą i trzeba było się zbierać.<br />Z powrotem już nie chciało mi się jechać, jakaś dziwna niemoc, zapwene z braku konkretnego śniadania:].<br />Powrót tą samą drogą, bez udziwnień, więc ok:).<br />Zdjęć brak, bo mie się szkiełko w obudowie telefonu porysowało ( w sumie jedna, konkretna rysa:/ ), a z cyfrą jeździć nie będę, bo było by mi jej szkoda, w razie ewentualnej gleby.<br><strong>Data wpisu:</strong> 11.12.2010<br><strong>Wszystkie km:</strong> 74.38]]></description>
            <author>MonK</author>
            <pubDate>Tue, 21 Dec 2010 07:36:55 GMT</pubDate>
        <trip:date>2010-12-11</trip:date>
        <trip:distancetotal>74.38</trip:distancetotal>
        <trip:distanceoffroad>0</trip:distanceoffroad>
        <trip:timenet>03:48:00</trip:timenet>
        </item>
        <item>
            <title>&amp;quot;Śnieżna masakra&amp;quot; part 8 - totalna odwilż</title>
            <link>http://MonK.bikestats.pl/414687,Sniezna-masakra-part-8-totalna-odwilz.html</link>
            <description><![CDATA[Odwilży ciąg dalszy. Temperatura podskoczyła co prawda do 3.5 st. C na plusie, ale przez wszechobecną wodę z topnienia śniegów, oraz chlapę na drogach, aż się nie chce wychodzić z domu. Na rower to co innego :D<br />Ubrany znacznie lżej niż przy -10 st. C, wygramoliłem się z domu z rowerosem ( napędzik wczoraj wypucowałem :) ).<br />Najpierw musiałem jechać znowu do Rudy Śląskiej zawieźć i odebrać papiery, a potem do Urzędu Skarbowego tyż w Rudo Śluncko:]<br />Tak więc z Pionierów wyjazd na Kokota i jaha w długa. Dojechałem do 1-go Maja i w dóóóóół, ale bez przesady, bo jednak trochę ślisko ( opony z kolcami odstawiłem, i zawitały bez-kolczaste ).<br />Szybko do urzędu i powrót do domu przez Korczoka, kawałek Wolności. Pokręciłem chwilę po mieście objeżdżając łosiedle - i tak byłem cały przemoczony, więc co za różnica:] - i kierunek dom.<br><strong>Data wpisu:</strong> 08.12.2010<br><strong>Wszystkie km:</strong> 29.986]]></description>
            <author>MonK</author>
            <pubDate>Wed, 08 Dec 2010 12:18:02 GMT</pubDate>
        <trip:date>2010-12-08</trip:date>
        <trip:distancetotal>29.986</trip:distancetotal>
        <trip:distanceoffroad>0</trip:distanceoffroad>
        <trip:timenet>01:17:00</trip:timenet>
        </item>
        <item>
            <title>Śnieżna masakra part 7 - jakby odwilż</title>
            <link>http://MonK.bikestats.pl/414374,Sniezna-masakra-part-7-jakby-odwilz.html</link>
            <description><![CDATA[Dzisiaj musiałem jechać z papierami do Rudy Śląskiej więc pomimo tego, ze na dworze odwilż, wsiadłem na koło.<br />Na drogach chlaaaaapa, blee, mokrość, wszędzie mokrość:/<br />Wracając z Rudy z zamiast jechać do domku zrobiłem jeszcze kółeczko na kraka w Gliwiach i z powrotem. Nie zatrzymywałem się nawet na cigareta, bo gdybym zsiadł na rowerka to pewnie by mnie z zimna wytrzepało nieźle - caaaały mokry:/<br />Średnia nawet ok, trochę cisnąłem, coby się ogrzać w domku:]<br><strong>Data wpisu:</strong> 06.12.2010<br><strong>Wszystkie km:</strong> 32.5]]></description>
            <author>MonK</author>
            <pubDate>Mon, 06 Dec 2010 14:08:59 GMT</pubDate>
        <trip:date>2010-12-06</trip:date>
        <trip:distancetotal>32.5</trip:distancetotal>
        <trip:distanceoffroad>0</trip:distanceoffroad>
        <trip:timenet>01:19:00</trip:timenet>
        </item>
    </channel>
</rss>
